Jak chyba większość użytkowników Salonu24 mam pewien problem ze sposobem prezentacji treści na serwisie. W tej notce chciałbym zaprezentować mój pogląd na to, jak Salon powinien wyglądać i co mogłoby uczynić go przyjaźniejszym dla użytkowników. Oczywiście nie łudzę się specjalnie, że moje propozycje zostaną w jakikolwiek sposób uwzględnione przy przyszłych i zapewne nieuniknionych zmianach. Nie wiem też czy to o czym będę pisał jest możliwe z technicznego punktu widzenia – nie znam się (choć pewnie jest, jak się chce, to zrobić można wszystko). Chciałbym również zaznaczyć, że to, czy zmiany będą szły w tym, czy innym kierunku raczej nie wpłynie na częstotliwość moich wizyt. Generalnie: przyzwyczaiłem się już, wiem co gdzie jest, mam swoje ulubione blogi, nie potrzebuję przyjaznej nawigacji, bo i tak najczęściej wchodzę na S24 przez facebooka, gdy któryś ze znajomych coś podlinkuje.
Zacznę od najbardziej kontrowersyjnej kwestii, czyli od lubczasopism. Pomysł jest ciekawy, ale podobnie jak Igor Janke uważam, że doszło do pewnych błędów i wypaczeń. Choć w sumie można się zastanowić, czy owe wypaczenia nie były konieczną konsekwencją sposobu, w jaki działają LC. Tak naprawdę LC w przytłaczającej większości funkcjonują tak, że bloger X grupuje teksty, które mu się jakoś tam podobają. No cóż, jeżeli kogoś rzeczywiście interesuje, co ciekawi blogera X, to zapewne będzie wchodził na jego gazetkę. Jednak, jeżeli mamy ważniejsze sprawy na głowie niż badanie upodobań różnych blogerów, to raczej na LC wchodzić nie będziemy. Według mnie lubczasopisma winny działać inaczej. Tak mianowicie, aby tekst, który pojawia się w danym LC nie mógł wisieć na blogu autora tekstu. Idzie o to, aby redaktorzy lubczasopism próbowali „zamawiać” teksty na interesujące ich tematy u zaprzyjaźnionych blogerów. Oczywiście w takim przypadku prowadzenie LC byłoby znaczenie trudniejsze, ale przynajmniej byłby jakiś powód, aby na LC wchodzić. Obecnie prowadzić lubczasopismo jest łatwo, tyle że problem jest taki, że praktycznie nigdy nie stanowią one wartości dodanej. Chlubnym wyjątkiem jest tutaj przedsięwzięcie, w którym sam biorę udział, czy „Nowe Peryferie” - na nasze lc wchodzić warto, bo tylko tam pojawiają się nasze teksty.
Przejdźmy teraz do sedna, czyli do SG. Ciągłe zmiany na stronie głównej jednoznacznie wskazują, że twórcy serwisu mają z nią problem. Zmian było tyle, że nie bardzo pamiętam, jak Salon wyglądał jeszcze parę miesięcy temu. Oczywiście to jeszcze nie jest wada, warto eksperymentować, aby uzyskać jak najlepsze rezultaty. Tyle, że zdaje mi się, że szefostwu brakuje spójnej koncepcji, a wszystkie zmiany wprowadzane są chaotycznie, rzadko poprawiając funkcjonalność serwisu.
Głównym problemem SG jest fakt, że jest ona sterowana odgórnie. Tzn. admini wybierają teksty, które uważają za ciekawe i warte wyróżnienia. Oczywiście, z reguły wszystko działa dobrze – na SG raczej rzadko pojawiają się złe teksty. Jednakże jasne jest również, że bardzo wiele wartościowych tekstów często przechodzi niezauważona, choćby dlatego, że na SG wiszą akurat Migalski, Leski, Celiński i Sadurski i dla szarego [niebieskiego] blogera nie starcza już miejsca. Jak rozumiem, pojawienie się lubczasopism miało w jakiś sposób 'zdecentralizować' Salon. To znaczy, zamiast na SG można by wchodzić na LC i powierzyć zaufanemu blogerowi trudne zadanie odsiania ziaren od plew. Jednak, jak wskazywałem wyżej, LC nie zdały egzaminu.
Jakie jest więc rozwiązanie? Proponowałbym posunięcia radykalne, które prowadziłyby do jak największego spersonalizowania prezentowanej treści. Można by tego dokonać wprowadzając dodatkowy widok na serwisie. Tak jak na facebooku mamy 'home' i 'profile', tak tutaj zrobiłbym coś podobnego. Prócz dotychczasowej SG wprowadziłbym możliwość przełączenia widoku na bardziej prywatny, gdzie prezentowane treści byłyby dostosowane do tego, co dany czytelnik chciałby przeczytać. Jak tego dokonać? Cóż technicznie rzecz biorąc, chodziłoby pewnie o jakiś wielce skomplikowany algorytm, który wyławiałby odpowiednie notki, ale jak napisałem nie znam się więc tutaj w żadnej mierze nie mogę być pomocny. Mogę jedynie napisać na podstawie czego ów algorytm mógłby działać. Otóż można by zacząć od podobnego systemu, który działa na tweeterze – każdy wybierałby sobie, czyje notki chce widzieć i zawsze na jego stronie 'profilowej' wyświetlałyby mu się teksty ulubionych autorów. To jest oczywiście banał i ciągle nie rozumiem, dlaczego na Salonie nie ma takiej możliwości [tzn. wiem, że gdzieś tam w bebechach S24 można przejrzeć, czy ulubieni autorzy nie napisali nowego, nieczytanego tekstu, ale aby tam się dostać trzeba tyle się naklikać, że nie sądzę, aby wielu ludzi tam wchodziło]. Jednak taki ruch ciągle niewiele by zmieniał, przede wszystkim w żaden sposób nie pomagałby w dotarciu do blogów, których jeszcze nie znamy, a które moglibyśmy chcieć poznać. Można by więc wprowadzić, coś co bardzo dobrze działa na serwisie muzycznym last.fm. Serwis ten potrafi samodzielnie wskazywać użytkownikowi, jaki zespoły może polubić jeżeli spodobał mu się jakiś indie-rock w stylu The Beatles. Last.fm sprawdza, czego słuchają ludzie, którzy słuchają „The Beatles” i dzięki temu układa listę podobnych wykonawców. Podobnie więc można by zrobić na Salonie. Algorytm analizowałaby, co czytają moi ulubieni blogerzy i wskazywałby na notki, do których sam nie dotarłem. Zapewne można by wspomóc taki algorytm korzystaniem z tagów, czy też systemem 'like'ów', które przyznawałoby się szczególnie ciekawym tekstom.
Myślę, że taki system byłby zdecydowanie przyjaźniejszy dla użytkowników i pozwalałby na dotarcie do wielu wartościowych tekstów, które teraz zbyt często przechodzą bez echa.




Nie ma tytułu na świecie, poważnego o którym by nie decydował Naczelny, i odpowiadał za profil czasopisma.
Więc jeśli tylko o mnie idzie - teksty wybieram nieraz i proponuję publikacje po wielogodzinnej lekturze nieraz do 20 tekstów dziennie, które pojawiają się na salonie. Oraz tych, które są proponowane przez autorów i współpracowników "P&P" do publikacji. Zajmuje to nieraz bardzo wiele godzin dziennie - gdyż "P&P" nie jest redagowane przez automatyczne dodawanie tekstów.
Więc ja nie zamieszczam tekstów jakie mi się podobają - ale takie, które NADAJĄ SIĘ do publikacji ZGODNIE Z ZAŁOŻONYM PROFILEM LC.
Gdyż jak wyjaśniam od początku w profilu "P&P": LC zostało założone dla PUBLIKACJI TEKSTÓW /utworów/. Nie dla mnie.
Więc LC "P&P" nie powstaje w oparciu o zasadę "podobania się" RedNaczowi, ale w oparciu o zasadę "profilu" LC.
Ja już kiedyś prowadziłem czasopismo literackie, drukowane, i mniej więćej zdaje sobie sprawę po co takie rzecsy robie.
Nie ma też możliwości technologicznych aby o publikacjach decydował Zespół Redakcyjny - chyba, że redakcja mieszkałaby w jednej miejscowości i miała czas na regularne zebrania i dyskusje.
Ja założyłem tezę odwrotną od Pana, jeśli idzie o LC: jeśli ktoś zdecydował się na prowadzenie LC więc wie co robi, i ja mam do niego pełne zaufanie. I nie podważam żadnego LC - na tej zasadzie - wraz z REdNaczami.
2. Sens LC, etc.
A. Proszę Pana: nie ma na świecie czasopisma, które w ciągu pół roku ma zmieniać KILKA RAZY swoją formułę, technologię powstawania, etc., zwłaszcza na podstawie opinii zewnętrznych, które przecież nie muszą się znać na problemach:
a/ jak powinien wyglądać tekst poetycki /literacki, esej/ zgłaszany do publikacji i jak powinien wyglądać na stronie
b/ lub inny utwór, tekst;
c/ oraz kto decyduje o jego pojawieniu się i na jakiej zasadzie, w tym przypadku: estetycznej, ważności, etc.
Chyba, że takie czasopismo chce upaść!
B. Obecnie jest stanowczo za wcześnie, żeby twierdzić cokolwiek o LC.
Gdy tworzyłem czasopismo drukowane literackie, pamiętam, że powiedziałem mediom, że dopiero gdzieś po 7 numerze będzie wiadomo jak czasopismo będzie wyglądać.
Myślę, że w przypadku LC /opieram się tutaj wyłącznie na własnym doświadczeniu i rozeznaniu w materii "P&P"/ okres taki wynosi 1,5 roku minimum. Raz, że jest to technologia [sieć] nie używana masowo w Polsce o czym świadczą dane empiryczne. Dwa, że musi istnieć okres tzw. recepcji, czyli przyswojenia tytułu przez czytelników treści kulturalnych - a więc czynnik CZASU i SPOKOJU jest tutaj nr 1.
Żaden z polskich poetów, krytyków literackich, etc - również i ja sam - nie weźmie do ręki czasopisma czy LC do "ręki" jesli ono zmienia się 3-5 razy w ciągu pół roku czy nawet dwóch lat. Nikt się w tej branży ciężko zapracowanej nad własną twórczością nie bawi w amatorszczyznę.
Część poetów czy ludzi piszących programowo - ze względu na oszczędność czasu nie używa kompa i sieci codziennie - więc mają "w głębokim poważaniu" wszelkie nowinki techniczne, zmiany layoutu, etc. Ma to być do przeczytania, a nie do łamana sobie głowy. Inaczej - ma być "durnioodporne", czyli nadające się do przeczytania dla przeciętnego człowieka. Żeby przeczytać tekst poeta, artysta, krytyk literacki, pisarz - nie może tracić 10 czy 15 minut na dotarcie do tekstu!
Gdyż poezja, opowiadania, eseje, teksty krytyczne, teksty artystyczne są pisane dla ludzi i czytelników - a nie dla inżynierów elektroników. Lub fanatyków kolejnych nowinek elektronicznych dla forów społecznościowych.
Więc nikt z poważnych ludzi nie będzie poważnie traktował czasopisma, które ma 5 zmian: 1,2 miesięcznie! To absolutnie nie wchodzi w grę!
Jak ja wchodzę na dowolne i poważane w świecie czasopismo X - to wiem, że ma stały wygląd. To jest jak logo, jak charakter czasopisma. I tak np. portal "culture.pl" nie może się zmieniać 5 razy w ciągu pół roku, bo ludzie będę protestować i nikt tego nie będzie czytał. Albo stronę Instytutu im. Grotowskiego, czy inne strony kulturalne.
W takich przedsięwzięciach [również i w kulturze, poezji, i in.] ważne jest też CZEGO SIĘ NIE ROBI, a nie to co się robi.
Niestety w Polsce mamy do czynienia z nieszczęściem: o wielu rzeczach decydują amatorzy, a więc ludzie , którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że pewnych rzeczy nie wolno robić!
M.in. nie wolno w trakcie trwania pracy redakcyjnej od pół roku - zmieniać co chwilę technologię, layout, etc. Trzeba stanąć w którejś chwili. I da czas na pracowanie! A nie wprowadzać chimeryczne zachowania do trybu pracy LC. I wywracać do góry nogami ustalenia z przed miesiąca. To cecha ludzi działających bez głowy.
To tak jakby ktoś zaczął zmieniać gramatykę języka polskiego co dwa miesiące w naszym kraju. Jak wtedy pisać i pracować?
Wniosek:
a/ nic nie zmieniać w tej chwili - kultura to nie ruchome piaski i Beduini pod namiotami czy jakieś tam mikroprocesory.
Jedyne co mi się jawi to dawać w LC w nagłówku kolejność publikacji wg pierwszeństwa publikacji tekstu X, a nie w kolejności alfabetycznej.
Tekst jeśli chce zamówić RedNacz do LC - to niech zamawia na własną odpowiedzialność. Przecież nie ma pieniędzy, żeby zamawiać teksty - taki tryb wymaga normalnego honorarium. Ja mam kilkaset publikacji drukowanych, w tym naukowe, więc ja wiem co piszę. Nikomu nie wolno zawracać głowy zamawianiem tekstu, który się pisze pół roku o ile ma być poważny i nie płaci za robotę???
b/ przykład konkretny: we wrześniu 2011 będzie XVI edycja najlepszego w tej chwili w Polsce Festiwalu Poezji w Przemyślu, z udziałem kandydata do Nobla Adama Zagajewskiego i innych poetyckich znakomitości.
Więc ja pracuję już od miesiąca na wrzesień - i ma opublikować ok. 20 materiałów związanych tak czy owak z materią Festiwalu. No ale jak co chwilę jacyś ludzie będą oszukiwać i zmieniać co dwa tygodnie zasady Salonu24.pl wraz z technologią, etc - to pies z kulawa noga się tutaj nie pojawi! I opinia będzie jednoznaczna w środowisku literackim: "ludzie, tylko nie Salon24.pl, bo tam co miesiąc jakieś zmiany".
To tak jak Pana ulubiona kawiarnia do której Pan chodzi od lat: jeśli nagle pojawi się kilka zmian wciągu pół roku, które zmieniają charakter to już Pan tam nie idzie.
Ja jak jestem w Przemyślu to idę zawsze do "Absyntu" - są tam m.i lwowskie "Spotkania". Gdy ich nie będzie - to po co ja tam mam iść?
Jako były ekspert UNESCO i PAN odnoszę zbyt często we współczesnej Polsce wrażenie - że trwa jakaś zabawa nad Wisłą o strasznych kosztach finansowych i moralnych.
Jeszcze się dobrze nie uchwali w Sejmie ustawy - a już daje się do niej nowelizację!
Tak to można skończyć na śmietniku historii.
Zniknie sieć - a kultura będzie nadal trwać.
Dlatego sieć i internet mają być elementem kultury - a nie odwrotnie. Kultura nie jest elementem internetu. Powstaje w oparciu o inne przesłanki.
Ja mam tyle lat, że też nie będę bawił się tutaj w edukację. Głównie idzie o to, że technologia na Salonie24,pl - jako struktura - ma nie przeszkadzać w redagowaniu LC i w zamieszczaniu i komentowaniu tekstów.
Nie może też być, że za 3 lata przyjdzie jakaś studentka czy emeryt i będzie żądał zmian na Salon.24 - no bo on nie potrafi napisać poprawnie zdania, lub dlatego, że jej narzeczony chciałby żeby Salon miał kolor czerwony lub żółty.
G....o mnie interesują chimery studentki, czy jakiegoś mgr inżyniera, czy profesora który na Kanarach chciałby, żeby mu usługiwali blogerzy Salon.24.pl. Albo jakiegoś stukniętego elektronika, który co chwilę chciałby jakieś druciki pchać do serwerów salonu.
A ja chcę mieć UFO!